Choroby dziedziczne

Ostatnia konferencja EESVO na temat chorób dziedzicznych oczu w Litomyślu dała do myślenia…

Dysponujemy długą listą chorób dziedzicznych oczu u psów (potwierdzonych badaniami jak również w trakcie badań). Dzielimy je na wrodzone i takie, które mogą rozwinąć się w starszym wieku. Między innymi są to różne wady powiek i przydatków oka, zaćma, zwichnięcie soczewki, jaskra, choroby siatkówki. Na co dzień, w gabinetach lekarskich, co raz częściej mamy do czynienia z tego typu schorzeniami. Niektóre powodują ból lub utrudniają podstawowe funkcjonowanie zwierzaków. Skoro choroba jest dziedziczna to wystarczy nie rozmnażać. Wydaje się proste? Stwierdzona choroba, szach prast wykluczamy z hodowli. Jednak w życiu nic nie jest takie łatwe. Najpierw musimy tę chorobę rozpoznać, a żeby ją rozpoznać musimy zbadać. Nie każdy hodowca chce badać, nie każdy jest świadomy, że takie schorzenia istnieją, oraz niewielu jest lekarzy, którzy profesjonalnie są w stanie to ocenić. Od wielu lat istnieją standardy hodowlane, opisujące charakterystyczny wygląd dla danej rasy. Selekcja hodowlana skupia się na tym aby właśnie taki wygląd osiągnąć nie zważając na dziedziczenie „przy okazji” chorób siatkówki lub in.

W Polsce poziom świadomości i troski o dobrostan zwierząt hodowlanych daje wiele do życzenia. Widać to po narastających problemach okulistycznych związanych z budową ciała/głowy. Przeprowadzane selekcje zwierząt, skupiające się przede wszystkim na wyglądzie zwierząt doprowadziły do powstania wielu wad anatomicznych. Fałdowanie, zwisanie, podwijanie skóry, płytkie oczodoły, wytrzeszcz oczu, nieprawidłowy wzrost rzęs, sierści. Nie mogę zrozumieć zachwytu nad takim patologicznym wyglądem. Właściciel uznaje to za wyjątkową cechę zwierzęcia. Podczas wizyt wielokrotnie słyszę: „czyż nie jest uroczy? Taki słodki, nieporadny”. Zastanawiam się, gdyby dzieci miały zadarty nos, wytrzeszcz oczu i fałdy na czole, a do tego problemy ze wzrokiem i oddychaniem, też każdy by mówił, że śliczne i urocze?

Jako lekarz skupiam się przede wszystkim na zdrowiu i dobrostanie zwierząt. Kiedy patrzę na mojego mieszańca z długą kufą, migdałowymi oczami, szczupłą sylwetką biegającego po plaży jestem szczęśliwa, że mój pies w wieku 11 lat jest zdrowy i ma świetną formę. Marzę o tym aby większość zwierząt mogła tak żyć i żeby w końcu moda na patologiczne i schorowane psy minęła.

Lekarze weterynarii mają niełatwy orzech do zgryzienia jeśli chodzi o zapobieganie rozprzestrzenianiu się chorób dziedzicznych u zwierząt, bo tak naprawdę nie tylko od nich to zależy. Związki kynologiczne, hodowcy oraz lekarze weterynarii wspólnie są w stanie poprawić sytuacje w Polsce ale do tego potrzebna jest chęć współpracy. Właściciele oraz osoby, które pragną nabyć sobie psa powinni mieć świadomość, że choroby dziedziczne istnieją, że warto kupować psa z hodowli wolnej od chorób, które posiadają certyfikaty od lekarzy specjalistów. Istnieje wiele testów DNA pod kątem chorób dziedzicznych oczu m.in. na zaćmę dziedziczną, uogólniony postępujący zanik siatkówki, anomalię oczu collie, pierwotne zwichnięcie soczewki.  Wystarczy pobrać krew lub zrobić wymaz z błony  śluzowej policzka aby mieć pewność, że zwierzak ma zdrowy genotyp i nadaje się do rozmnażania.

Radzę przyszłym właścicielom aby zdobyli jak największą wiedzę o wybranej rasie oraz o jej predyspozycjach do chorób, jak również skonsultowali się z lekarzami weterynarii a nie z sąsiadką pod blokiem, koleżanką z pracy czy z Panią w budce na bazarze, która sprzedaje pomidory.
Na koniec wrzucę kilka zdjęć, tak na przestrogę:

Pamiętajmy o tym, że psy to nie zabawki, to nie pluszowe misie, które wkładamy do wózeczków i rozczulamy się nad ich wyglądem. Posiadanie zwierzaka wiąże się z odpowiedzialnością za jego życie i dobrostan.

lek. wet. Anna Banaszek
Okulista weterynarz